Czy place zabaw mogą wskazywać na stopień rozwoju społeczeństwa? Mogą. Ich stan odzwierciedla bowiem stosunek do dzieci, zapatrywania na inwestycje w kapitał ludzki oraz ochotę do współpracy z innymi. Sprawa karuzela, bezpieczne huśtawki i miejsce do siedzenia dla rodziców to niezbędne minimum, jakiego oczekujemy od placów zabaw. Nasze oczekiwania wyrastają jednak ze znacznie głębszych pokładów świadomości niż możemy sobie wyobrazić. Przez tysiąclecia nikomu nie przyszło do głowy zabierać dzieci na plac zabaw. Bawiły się przed kamienicami, na podwórkach lub po prostu na ulicy. Czterolatki rzucały do siebie fajerką, a sześciolatki sprawdzały, ile cegieł zmieści się w kałuży. Siedmiolatki szły do pracy – pomagały rodzicom, a w skrajnych przypadkach zarabiały pieniądze. I to nie tylko w Polsce. Na Wyspach Brytyjskich jeszcze w latach pięćdziesiątych i we wczesnych latach sześćdziesiątych normalną praktyką była pomoc dzieci przy rodzinnym biznesie.
Reklama: Najlepsze ubranka dla dzieci tylko w sklepie Giaco.
Potem przyszły zmiany. Pojawiły się place zabaw, na których dzieci mogły w miarę bezpiecznie spędzać czas. Im bliżej współczesności – tym nowocześniejsze. W tym samym czasie dziecko zaczynało przechodzić z peryferii dorosłego świata do jego centrum. Stąd kolejne zmiany – place zabaw, na których znajdowały się miejsca dla mam, a później ogrodzone place zabaw, na które wstęp miały tylko te dzieci, których rodzice odpowiednio się postarali.
Są więc place zabaw symbolem dzieciocentryzmu współczesnego świata, sytuacji w której dorośli nie żyją dla siebie, ale dla swoich maluchów, bardzo często jedynaków. Taki maluch musi mieć odpowiedni plac zabaw, bo inaczej rodzic będzie miał wrażenie, że nie dba o niego dostatecznie.
Chociaż kilkuletnie dzieci nie kojarzą się z absolwentami wyższych uczelni, place zabaw są także przejawem dbałości o kapitał ludzki. Kiedy bowiem społeczeństwa nie mogą konkurować inaczej, starają się jak najlepiej wykształcić, żeby przebić oferty sąsiadów. Z tego powodu trening zaczyna się już w dzieciństwie. Place zabaw mają nie tylko być miejscem spędzania czasu, ale też okazją do nauki. Zamiast jednak nauki opierającej się o ból związany z popełnianymi błędami, mamy do czynienia z edukacją ukierunkowaną, z wyraźnie zaznaczonymi celami.
Widać wyraźnie, że place zabaw spełniają ważną rolę społeczną. Dlaczego jednak mają świadczyć o ochocie do współpracy? Odpowiedź jest banalna. Jeśli place zabaw są ogrodzone, a dostęp do nich reglamentowany, ochota do współpracy jest mniejsza. Rodzi się egoizm i nastawienie na indywidualny sukces oznaczający także indywidualne korzystanie z urządzeń. Przy placach zabaw ogólnodostępnych jest odwrotnie.
—
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org. Autorem artykułu jest Artur Żukowski.